Archiwum 26 listopada 2006


Bez tytułu
Autor: alchemia
26 listopada 2006, 18:23

Nie planowałam tych Andrzejek, niczego się nie spodziewałam. Było jak zwykle z tą różnicą, że na dzień dobry wypiłam  adwokata, dwa drinki, wiśniówkę, piwo z żoładkową i sokiem a nie jak zwykle piwo, piwo i jeszcze piwo. I B. był i znajomi inni byli i baloniki i wstążki. I nawet nie wiem jak pod wpływem impulsu, zagadałam do Niego kiedy chciał już wychodzić. Otoczenie głośne trudno było się usłyszeć, więc zaczajiliśmy się przy drzwiach wejściowych. Spokojnie rozmawialiśmy o wszystkim, o jego pracy, wyjeździe, o tym co teraz dla mnie najważniejsze, o treningu twórczości. Nie wiem jak nie wiem kiedy, nie wiem dlaczego ale przyjemnie było poczuć Jego usta na swoich i rekę głaszczącą po włosach. Przekonałam go żeby został jeszcze chwilę, a potem a potem wracaliśmy razem do domu. Niczego nie oczekuje. Wiem na czym stoje. Ponoć mój pierwszy mail dał mu wiele do myślenia, ponoć nie chce wyjeżdżać, prosiłam go, żeby przed wyjazdem się jeszcze odezwał, żebyśmy się spotkali ten ostatni raz, chce, żebym przyjechała kiedyś do Niego do Poznania. Chyba jest dobrze w tej znajomości tak jak jest, tamto jako zalążek "Nas" nie funkcjonowało dobrze, było zbyt męczące, miejscami sztuczne, pozatym było za szybko. Teraz jest przyjemnie, tak jak powinno być, tylko szkoda, że wyjeżdża, że to się może urwać, urwie...